Czarni pożegnali się z kibicami remisem z wiceliderem rozgrywek, świeżo upieczonym pierwszoligowym Górnikiem. Piłkarze choć grali o pietruszkę, walczyli ostro i bez pardonu.
Początek meczu to ospała gra w upale. W 26. minucie wyczerpani zawodnicy obu drużyn, korzystając z przerwy podbiegli do bocznej linii, aby się napić. W 31. minucie do dośrodkowania Piotra Galusia doskoczył Khaddy Kazadi, ale piłkę po jego strzale głową nad poprzeczkę z trudem wybił Sebastian Szymański. W odpowiedzi strzał Damiana Piotrowskiego obronił Karol Buchla. W 43. minucie minimalnie obok słupka piłkę posłał Daniel Chyła. Tuż przed przerwą świetną akcją popisał się Zbigniew Grzybowski, ale jego strzał z ostrego kąta minął słupek. Gole padły po przerwie. Najpierw strzałem głową prowadzenie dla Czarnych zdobył Michał Sudoł, a kilka minut później, po świetnym podaniu D. Piotrowskiego i szczupaku Z. Grzybowskiego, Górnik wyrównał. W 72. minucie D. Piotrowski ładnie uderzył z 5 metrów z przewrotki, ale niecelnie. W 87. minucie zaskakujący strzał oddał M. Sudoł. Piłka uderzona z około 35 metrów trafiła w słupek! Jeszcze w końcówce Konrad Hajdamowicz po dośrodkowaniu Piotra Galusia, mógł dać prowadzenie Czarnym, ale w dogodnej sytuacji przestrzelił.
To był ostatni mecz Zbigniewa Smółki przed żagańską publicznością. Trener Czarnych zakomunikował działaczom, że odchodzi, bo musi odpocząć. - Coś się wypaliło - ucina krótko. Po ostatnim sobotnim gwizdku żegnała go zaledwie garstka kibiców. Już dziś można powiedzieć, że pod względem sportowym sezon 2009/10 był jednym z najlepszych w historii występów Czarnych i można go porównywać do osiągnięć żagańskich piłkarzy z lat 60.