Tenis, jakiego jeszcze w Żarach nie było.

Medaliści i organizatorzy Babolat Chroma Tour 2010 r. Adam Styła był  rewelacją turnieju. Jego niekonwencjonalny tenis porażał rywali.

W tenisowym światku coraz głośniej o Żarach, a to za sprawą turnieju Babolat Chroma Tour, jaki po raz trzeci odbył się na kortach Szkółki Tenisowej "Smecz".


Tegoroczna impreza miała według klasyfikacji programu "amatorskiego tenisa polskiego" rankingową "dwójkę". To oraz pula nagród - 14 tysięcy złotych - ściągnęła do Żar graczy m.in. z Piły, Łomży, Złotoryi, Zielonej Góry, Gorzowa Wlkp. Łącznie przez cztery dni przez korty przy ul. Hutniczej i na Syrenie przewinęło się ponad stu graczy. Wielu z nich prezentowało poziom sportowy, jakiego w Żarach jeszcze nie oglądaliśmy. Turniej to jednak nie tylko rywalizacja, ale także świetna zabawa.
Pijanowski wraca i...
Konkurowano w siedmiu kategoriach. Grano systemem pucharowym. W kategorii open kobiet, bezkonkurencyjna okazała się Iwona Kowalska-Arteniuk z Międzyrzecza. Ta była zawodniczka, członkini kadry narodowej, w drodze po zwycięstwo oddała tylko jednego gema. Kategorię open mężczyzn, najbardziej liczną, wygrał rozstawiony z numerem siódmym Bartłomiej Pijanowski z Sulechowa. W finale pokonał "czwórkę" Roberta Sokólskiego ze Złotoryi 6:1, 6:2.
- Jestem zadowolony ze swojej gry, nawet nie wiedziałem, że tak dobrze wypadnę.
W finale miałem bardzo wymagającego przeciwnika, ale też muszę uczciwie przyznać, że rywal narzekał na ból pleców. Jestem po raz pierwszy w Żarach i jestem pod dużym wrażeniem organizacji turnieju. Przez prawie cztery lata nie miałem rakiety w ręce. Dwa miesiące temu pod czujnym okiem ojca wznowiłem treningi i to mój pierwszy sukces po dłuższej przerwie - przyznał P. Pijanowski.
Rewelacja z Łomży
W kat. +45 rewelacją zawodów okazał się Adam Styła. Dla pochodzącego z Łomży zawodnika był to już ponad dwusetny turniej. Jak się później okazało, doświadczenie w tego typu imprezach odegrało istotną rolę. Turniejowiec z Łomży swoim "niekonwecjonalnym tenisem" doprowadzał rywali do białej gorączki. Przy tym był niezwykle precyzyjny i często zmieniał taktykę. W finale Styła po ponad dwugodzinnej walce pokonał Jana Janiszaka z Legnicy 6:3, 1:6, 6:3.

Narodowościowe waśnie
Zdecydowanie najwięcej emocji dostarczyła rywalizacja w kat. +35, gdzie zmierzyło się ze sobą kilku byłych tenisistów mających za sobą karierę klubową. Niemałą niespodzianką było odpadnięcie w 1/8  ubiegłorocznego tryumfatora Mariusza Szczecińskiego z Piły. Popularny "Mario" potknął się na późniejszym finaliście Andrzeju Polarczyku (5:7, 4:6). - Nie poradziłem sobie kondycyjnie. W przegranym meczu miałem momenty, gdzie mogłem przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale czegoś zabrakło. Śmiało mogę  powiedzieć, że poziom zawodów był bardzo wysoki, a wiem, co mówię, bo biorę udział w wielu tego typu imprezach - stwierdził "Mario".  Również wymieniany w gronie faworytów, rozstawiony z "dwójką" Marcin Szustak z Gorzowa Wlkp., w półfinale musiał uznać wyższość swojego rywala ze Złotoryi - Artura Kurasza. Pogromcy "jedynki" i dwójki spotkali się w finale. To była prawdziwa wojna, nie mająca nic wspólnego z tenisową kulturą. Rzucanie rakietą o ścianę hali to najmniejsze przewinienie, jakie można było zaobserwować. Psychologiczny pojedynek, jak i finał wygrał Kurasz. A mieszkający w Niemczech Polarczuk, nie mogąc pogodzić się z porażką, nie chciał po zakończonym meczu podać ręki swojemu rywalowi. - Nie ukrywam, że chciałem przeciwnika wyprowadzić z równowagi i to mi się udało. To prawda, że kilka razy między nami zaiskrzyło, ale było to na podłożu narodowościowym (śmiech). Fajny turniej, niezły poziom i co najważniejsze, wyjeżdżam z Żar jako tryumfator - powiedział na zakończenie Kurasz.
Tegoroczną nowością była rywalizacja dzieci. W kat. do 12 lat zwyciężył Filip Lipiak ze Szprotawy. Wśród dziewcząt do 16 lat tryumfowała Weronika Zaleska z Żagania, a wśród chłopców Hubert Czekalski.

Nagrody i do zobaczenia za rok...
Każdy z najlepszej czwórki w poszczególnych kategoriach dostał pamiątkowy puchar, a dodatkowo w gronie uczestników turnieju rozlosowano sprzęt tenisowy Babolata. Pozostali otrzymali upominki od sponsora tytularnego.
- Po przednim udanym turnieju wieści poszły w Polskę i do Żar zjechali się zawodnicy prezentujący naprawdę wysoki poziom. Nikt z naszych graczy nie zaszedł wysoko, ale fajnie zmierzyć się z innymi rywalami. Zawsze można coś podpatrzeć, czegoś się nauczyć. Nie zapominajmy też, że to tylko zabawa. Ale poprzeczka poszła w górę i musimy się zastanowić, czym zaskoczyć uczestników w przyszłym roku - zdradza Krzysztof Raczkowski, właściciel Drukarni Chroma, główny sponsor turnieju.

 

Organizatorzy turnieju: Szkółka Tenisowa Smecz Piotra Gorczycy oraz firma Sprzęt tenisowy Ireneusza Maciochy, dystrybutor sprzętu Babolat w Polsce, a sponsorem głównym - Drukarnia Chroma Krzysztofa Raczkowskiego.