Zbiera na garbusa, w wolnym czasie lubi biegać i lepić pierogi, chłopaka nie ma, ale w przyszłości chce mieć dwójkę dzieci i mieszkać w małym miasteczku, może w Żarach. Agata Szewioła, tegoroczna Miss Polski Ziemi Lubuskiej, zdradza "Gazecie Regionalnej" swoje sekrety.
To nie przypadek, że zostałaś wybrana najpiękniejszą dziewczyną Ziemi Lubuskiej.
Nie uważam się za jakąś super piękność, wokół jest tyle kobiet piękniejszych ode mnie. Zresztą w Lubuskiem są najładniejsze dziewczyny.
Denerwowałaś się w czasie konkursu?
Podczas wyborów najgorsze było czekanie na ogłoszenie wyników. Jak wychodziłam na scenę, to się nie stresowałam, chociaż w środku trochę się bałam, a jak już przeczytali wyniki, to był szok! Myślałam, że to niemożliwe. Ja miss? Przecież obok mnie stało tyle fajnych dziewczyn.
Jak reagują na twój sukces rodzina, znajomi?
W domu wszyscy się cieszą, dziadkowie chwalą się znajomym, a ja wcale wewnętrznie nie czuję, że jestem miss. Teraz widzę, jakie to ciężkie być osobą rozpoznawalną. Gdy idę z mamą do sklepu, znajomi zaczepiają nas i pytają mamę, jak to jest chodzić z miss. Mama zawsze odpowiada, że idzie z córką.
Twoja przygoda z konkursami piękności zaczęła się wyborów Miss Gazety Regionalnej.
Tak, chodziłam wtedy jeszcze do gimnazjum. Zajęłam chyba trzecie miejsce, później były wybory miss nastolatek, a w tym roku zdobyłam tytuł Miss Polski Ziemi Lubuskiej. W lipcu w nagrodę czeka mnie sesja zdjęciowa w Paryżu, a później półfinały Miss Polski.
Brzmi pasjonująco. Dużo o tym myślisz?
Nie zastanawiam się nad przyszłością, bo nie wiem, jak to wszystko się potoczy, zresztą najważniejsze jest dla mnie to, co się dzieje teraz i tutaj. O dalszych występach czy sukcesach nawet nie myślę, bo mnie to przeraża, za to wiem, że w przyszłości chcę studiować dziennikarstwo.
Dlaczego?
Praca w mediach wydaje mi się bardzo ciekawa, dużo się dzieje, jest bardzo dynamiczna. Poza tym podczas wyborów Miss Polski Ziemi Lubuskiej mieliśmy nagrania przed kamerami i mówiono mi, że dobrze się prezentuję, więc może odnajdę się w dziennikarstwie telewizyjnym.
Dziennikarstwo nie będzie twoją pierwszą przygodą z życiem studenckim.
Po skończeniu żarskiego technikum hotelarskiego wyjechałam do Wrocławia na studia zaoczne z turystyki międzynarodowej, a jednocześnie pracowałam na recepcji w hotelu i jako kelnerka. Życie w dużym mieście bardzo mi się podobało, bo byłam tam anonimowa. Wrocław jest świetny dla młodych ludzi, daje wielkie możliwości rozwoju, zdobycia ciekawej pracy, ale gdy już założę rodzinę, chcę mieszkać w mniejszym i spokojniejszym mieście. Mogłyby to być Żary.
Masz już kandydata na męża?
Jeszcze nie, ale w przyszłości chcę mieć dwójkę dzieci, najlepiej chłopca i dziewczynkę, bo taki model sprawdził się w mojej rodzinie. Mam trzy lata starszego brata i to najczęściej w towarzystwie jego kolegów spędzałam czas w dzieciństwie.
Co robisz w wolnym czasie?
W związku z tym, że krótko przed wyborami zrezygnowałam ze studiów i wróciłam do Żar, mam teraz sporo wolnego czasu. Biegam rekreacyjnie, ale nie jest to regularne, wszystko zależy, o której wstanę i czy mi się chce. Lubię też coś ugotować. Ostatnio uwielbiam robić ruskie pierogi. Tato często się śmieje, że kupi mi gotowe, ale ja mu odpowiadam, że chcę mieć swoje, bo są smaczniejsze.
A twoje marzenia?
Zbieram na auto, chcę kupić garbusa albo mini coopera. Na samochodach raczej się nie znam, ale wiem, które mi się podobają.
Najmocniejsza strona...
Dążę do wyznaczonego celu.
Co byś powiedziała dziewczynom, które jeszcze wahają się, czy wystartować w wyborach na Miss Gazety Regionalnej?
Często jak widzę ładną dziewczynę, to myślę, że ona mogłaby wystartować w wyborach i na pewno miałaby szansę na sukces. Startując w takich konkursach, nic nie tracimy, a możemy dużo zyskać. W ten sposób możemy sprawdzić, czy się do tego nadajemy, a jak nie spróbujemy, to nigdy się tego nie dowiemy. Poza tym to fajna zabawa i można poznać wielu ciekawych ludzi.
Półfinały wyborów Miss Polski już w lipcu, czytelnicy "Gazety Regionalnej" będą na pewno trzymać za ciebie kciuki.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy czytają "Gazetę Regionalną".