Szczęście sprzyja lepszym

Piłka nożna, III liga, 13. kolejka
Adrian Jeremicz (z prawej) walczy o piłkę z zawodnikiem Prochowiczanki Prochowice.

Promień grając przez większość meczu w dziesięciu wygrał z Prochowiczanką. Bohaterem spotkania był Tomasz Kowalczyk. Swoimi niesamowitymi interwencjami nie tylko uchronił swój zespół od porażki, ale także natchną swoich kolegów do walki.


Podopieczni Roberta Czepińskiego są rewelacją rozgrywek. To już ósme, a trzecie z rzędu, zwycięstwo Promienia w tym sezonie. Żaranie po wygranej z Prochowiczanką umocnili się na pozycji wicelidera. Do lidera - MKS-u Oława tracą cztery punkty, ale na d trzecim zespołem mają pięć oczek przewagi. Po raz kolejny zawodnicy Promienia pokazali charakter. W pojedynku z beniaminkiem mimo, że przez większość meczu grali w dziesięciu potrafili przechylić szalę na swoją korzyść. - To był niesamowity mecz. Dramatyczne spotkanie, wyrwaliśmy trzy punkty po heroicznej walce. Ogromne brawa dla chłopaków, potrafili się podnieść, odrobić straty i wygrać to spotkanie. Jestem dumny z moich piłkarzy - mówił po meczu R. Czepiński, szkoleniowiec Promienia.

Już w 8. min za drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną boisko musiał opuścić Łukasz Adamczyk, obrońca miejscowych. Chwilę później goście objęli prowadzenie. Wrzutka w pole karne z rzutu wolnego, do piłki najwyżej wyskoczył Jacek Nowak i strzałem głową pokonał golkipera. Później pierwszoplanową postacią był Tomasz Kowalczyk, bramkarz miejscowych, który w sobie tylko znany sposób wybronił kilka groźnych strzałów. W 21. min w polu karny Prochowiczanki faulowany był Jarosław Gad i arbiter pewnych ruchem wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Adrian Jeremicz. Cztery minuty później Promień wyszedł na prowadzenie, a to sprawą J. Gada, który ośmieszył defensywę gości i z ośmiu metrów podwyższył na 2:1. Ostatnie minuty pierwszej połowy to nieustające ataki Prochiwiczanki. Na szczęście popularny "Kowal" kolejnymi interwencjami potwierdził, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w III lidze. W drugiej odsłonie nadal atakowali przyjezdni. W 76. min Dariusz Bryjak zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia nie miał innego wyjścia, jak podyktować rzut karny. Pewny egzekutorem okazał się Zbiegniew Antosiewicz. Dwie minuty później miejscowi przeprowadzili akcję na wagę trzech punktów. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Łukasz Czyżyk, który zdobył przepiękną bramkę. - Zasłużyliśmy na zwycięstwo. Tyle okazji, co stworzyliśmy w tym meczu to można obdzielić całą rundę. To był popis naszej indolencji strzeleckiej. Brawa dla Tomasza Kowalczyka, bramkarza Promienia, bronił w niesamowity i szczęśliwy sposób. Wygrał zespół który strzelił więcej bramek, a to chodzi w futbolu. To nasza czwarta z rzędu porażka, ale ta najbardziej boli - skomentował po meczu Jarosław Pedryc, trener gości.