Sobieski wrócił z Torunia

Siatkarze Sobieskiego Żagań podczas obozu w Świnoujściu. Górny rząd od lewej: Bogdan Azarko, Paweł Rutkowski, Jędrzej Śląski, Konrad Grześkowiak, Piotr Woźniak, Adrian Milczarek, Wojciech Lis, Łukasz Tobys. Dolny rząd od lewej: Tomasz Binkowski, Mateusz Baniuk, Piotr Sajdak, Artur Matuszewski, Sławomir Janusz, Mateusz Świerzewski, Michał Baumgarten.

Bieganie po plaży, dużo zajęć na siłowni i zakwaterowanie na okręcie transportowo minowym ORP Toruń - tak w telegraficznym skrócie opisać można obóz kondycyjny siatkarzy Sobieskiego Żagań w Świnoujściu. Najfajniejsza była atmosfera - mówi Mateusz Świerzewski, nowy środkowy naszej drużyny.


Nasi siatkarze w Świnoujściu spędzili 10 dni. Codziennie Adrian Milczarek, drugi trener zespołu aplikował swoim podopiecznym dwa treningi. Pierwszy stał pod znakiem biegania. Na drugim zespół trenował na siłowni i hali.

- Mieliśmy tylko dziesięć dni na to, żeby stworzyć solidną bazę kondycyjną. Treningi musiały być ciężkie, bo inaczej przyjazd tutaj nie miałby sensu - wyjaśnia A. Milczarek.

Siatkarze zakwaterowani byli na okręcie transportowo minowym ORP Toruń. - Po raz pierwszy miałem okazję nocować na czynnym okręcie wojennym. To naprawdę fajne uczucie. Wszyscy mieszkaliśmy w jednej kajucie. Atmosfera była naprawdę super. Przed obozem miałem obawy, że nie wszystko będzie wyglądało tak jak trzeba. Statkiem jednak prawie nie bujało i kłopotów ze spaniem nie było - żartował M. Świerzewski. - Najważniejsze, że w ciągu obozu udało nam się wypracować dobrą kondycję. Przygotowania do sezonu zaczęliśmy stosunkowo późno, ale wydaje mi się, że wszystko zdążyliśmy już nadrobić - mówił Artur Matuszewski, nowy rozgrywający Sobieskiego.

 W trakcie obozu nasi siatkarze rozegrali dwa sparingi. Zmierzyli się w nich z SMS-em Świnoujście z którym przyjdzie im rywalizować także w lidze. Trener dał w nich pograć całemu zespołowi. Pierwszy z nich zakończył się remisem 2:2. Drugi porażką Sobieskiego 4:1. Trzeba jednak zaznaczyć, że młodzież ze Świnoujścia była na innym etapie przygotowań.

 - Póki co, nie wygląda to rewelacyjnie, ale nie ma się co dziwić. Na razie tylko biegaliśmy i przerzucaliśmy ciężary. Jedno wiem na pewno. Jeżeli nie pokonamy rywali na boisku to ich zabiegamy. Będziemy też na pewno lepiej zbudowani - śmieje się Michał Baumgarten, libero drużyny.

 Już jutro siatkarze Sobieskiego po raz pierwszy zaprezentują się przed swoją publicznością. W hali przy ulicy Kochanowskiego zmierzą się w sparingu z Olimpią Sulęcin. Początek meczu o godzinie 11.00