Pogadaj z psem

Pasje Katarzyny Szymańskiej wspiera rodzina, mąż oraz córka (13 l.) i syn (9l.). W kontaktach zw zwierzętami najskuteczniejsza jest metoda pozytywna, nagradzania smakołykiem czy pieszczotą.

Z wykształcenia ekonomistka, z zawodu księgowa, z zamiłowania psycholog dla psów. - Bo behawiorysta zwierzęcy byłby trudny do zrozumienia - przekonuje Katarzyna Szymańska z Sieniawy Żarskiej.


Od kilku lat biła się z myślami, by zrobić kurs dla behawiorystów zwierzęcych. - Mąż powiedział, żebym przestała się zastanawiać i go w końcu rozpoczęła - uśmiecha się pani Katarzyna. Psy fascynują ją od dawna. - Pierwszego dostałam w wieku 11 lat. I tak to się ciągnie niemal ćwierć wieku - mówi. Fachowe spojrzenie na ten temat zaczęła od lektury książki "Okiem psa" Johna Fishera. Autor wycofał się w niej z teorii dominacji. - Niestety ona cały czas pokutuje. Sama zawsze stosowałam metody pozytywne, ale właściciele psów z reguły uważają, że poprzez krzyk można wymóc na pupilu określone zachowania, a to nie tak - przekonuje kobieta. Do swoich psów mówi spokojnym głosem, łagodnie wydając polecenia: siad, aport, podkreślone przyjaznym gestem ręki i smakołykiem za posłuszeństwo. Jak mówi, podniesiony głos, a nawet nasze hormony, wydzielane, gdy jesteśmy zdenerwowani, są szybko odbierane przez zwierzęta.

Jeden czy drugi się stuknie w czoło

...a trzeci skorzysta. K. Szymańska zdaje sobie sprawę, że taka działalność u niektórych może wzbudzać uśmiech. Teraz zajmuje się pupilami znajomych, ale docierali już do niej właściciele psów z Wrocławia i Katowic. Ktoś, kto zwraca się do niej o pomoc, o szczegółach opowiada najpierw przez telefon. Potem wizyta, analiza otoczenia i zwierzaka. Często problemem jest to, że pies dużo szczeka i nie słucha się głośno wypowiadanych uwag. A gdy opiekun krzyczy, odbiera to jako zainteresowanie z jego strony. - To proste sprawy, ale jeśli się tego nie wie, to o błędy nietrudno - mówi K. Szymańska. Właśnie wyjeżdża do psa, który ma być uśpiony, bo w opinii właścicieli jest agresywny. Była już to wcześniej sprawdzić, stanęła do niego bokiem, nie patrzyła w oczy. Pies głośno szczekał, ale jednocześnie machał ogonem. Podała przez ogrodzenie smakołyk, obserwowała, jak go bierze, je i już wiedziała, że może go pogłaskać. - Udało mi się porozumieć z właścicielami domu tymczasowego w Piotrowie. Tam zostanie zabrany zwierzak, bo opiekunowie psa, bojąc się go, odmówili współpracy. Będę do niego jeździć, bo ułożony, z podbudowaną psychiką, będzie miał większe szanse na adopcję - dodaje. Liczy też na współpracę z żarskim schroniskiem.

Bo to nie przedmiot

Jest przekonana, że zwierzęta myślą, boją się, tęsknią, mają emocje. - Ludzie najczęściej ich nie rozumieją. My porozumiewamy się za pomocą głosu, zwierzęta - mowy ciała. Moja rola polega na tym, by pomóc się im dogadać - uśmiecha się K. Szymańska. Osoby chcące skorzystać z pomocy dla swojego pupila proszone są o kontakt pod nr tel. 509 429 682.

Co zrobić gdy:
- pies ciągnie smycz na spacerze?
Gdy właściciel musi niemal biec za swoim pupilem, powinien zawsze, w momencie naciągnięcia smyczy, stanąć bez słowa i ruszyć dopiero, gdy stanie się ona luźna, bo zwierzę przystanie, odwróci się.
- pies załatwia się w mieszkaniu?
Krzyk i wsadzanie nosa psa w to, co zrobił, są błędem. Należy w jednym miejscu mieszkania rozłożyć gazety. Gdy pies się obudzi, należy go tam postawić, a jeśli się tam załatwi, natychmiast nagrodzić smakołykiem. Potem trzeba przesuwać te gazety w kierunku drzwi, aż zwierzę zrozumie, że załatwiać się należy na zewnątrz.
- gdy pies gryzie buty albo szczeka pod nieobecność właściciela?
To objaw tęsknoty i nudy. Dobrze jest przed swoim wyjściem wyprowadzić psa na intensywny spacer, by się wybiegał i zmęczył. Przed samym wyjściem z domu właściciel powinien unikać czułych gestów, głaskania, za to koniecznie dać zwierzakowi zabawkę, np. kość.
- gdy szczeka na określone przedmioty w mieszkaniu?
Najlepiej zignorować. Zwracanie uwagi, krzyk tylko wzmagają jego reakcję.