Urodził się tuż przed świętami Wielkiej Nocy w zeszłym roku. W domu, w Łozach, zjawił się wraz z mamą wprost na świąteczne śniadanie.
Krystian Kubinkiewicz dziś jest rocznym żwawym chłopcem. Gdy się urodził, ważył niemało, bo 4,38 kg. Dziś robi pierwsze samodzielne kroki, pięknie mówi "mamo", "tato" i ma już sześć ząbków. "Żywe srebro" - mówią o nim rodzice. - Ubiegłoroczne święta zapowiadały się nerwowo, bo nie miałem pewności, czy żona zostanie w szpitalu czy ją wypuszczą do domu - opowiada Paweł Kubinkiewicz, tata Krystianka. - Gdy okazało się, że Wielkanoc spędzimy w komplecie, robiłem nerwowo ostatnie zakupy i te dla dziecka, i świąteczne - dodaje.
- Mąż spisał się świetnie. Gdy dotarliśmy z synkiem do domu, wszystko było zapięte na ostatni guzik. A menu trzeba było dobrać odpowiednio do diety karmiącej mamy - uśmiecha się Edyta Kubinkiewicz.
Pierwsze wspólne święta
Edyta i Paweł małżeństwem są od trzech lat. Ubiegłoroczne święta były zupełnie inne od tych, które wcześniej razem spędzali. Starali się dokładnie zaplanować te dni, by sprostać obowiązkom rodziców i cieszyć się rodziną. - Wszystko było podporządkowane maleństwu. Ogromna ilość zajęć, jakie na nas spadła, sprawiła, że święta upłynęły bardzo szybko - opowiada pani Edyta. Nie żałują, że musieli zrezygnować z wypoczynku i odwiedzin u rodziny oraz znajomych. W zamian to oni przyjmowali wizyty.
A w tym roku...
Krystian pójdzie wraz z rodzicami do kościoła ze święconką. Na pewno będzie też dla niego prezent od zajączka. - Tylko zajączek wciąż jeszcze nie zdecydował, co to będzie - śmieje się pan Paweł.
Rodzice chłopca mówią zgodnie, że narodziny synka były dla nich obojga najcudowniejszym, najlepszym prezentem na święta, jaki mogli sobie oboje wymarzyć.