Dla jednych Tomcio Wędrowniczek to „pozytywnie zakręcona osoba”, dla innych mistrz świata w żebractwie. Jedno jest pewne – każdy samorządowiec o nim słyszał. Odwiedził Małgorzatę Lachowicz-Murawską, starostę nowosolską, oraz władze Kożuchowa.
Sposób na życie
Pochodzący z Leszna Tomek przedstawia się różnymi nazwiskami (Kwiek, Małysz, a ostatnio Pawłowski). Zaczął podróżować po Polsce w latach 90. Znajduje na mapie miasto, kupuje bilet i jedzie w odwiedziny do samorządowców. Zawsze bez zapowiedzi. Zdobyte fotografie i autografy trafiają do zeszytu. Chwali się, że ma na koncie ponad trzysta wizyt, blisko sto zeszytów, ze sobą wozi 10. Są przepustką do ratusza. – Na ich widok niejeden przeciera oczy ze zdumienia – mówi M. Lachowicz-Murawska. Nie ma co się dziwić. W końcu Tomcio pozuje do zdjęć z marszałkami i prezydentami największych miast.
Na bilet
Znany jest z gadulstwa. Zawsze świetnie przygotowany do wizyty. Pamięta wszystkie nazwiska. Adama Żyrolisa, zastępcę burmistrza Kożuchowa, pytał o śp. Józefa Fita, poprzedniego burmistrza. Niecodzienny urok Tomcia sprawia, że przyjmowany jest z nieznanymi dla przeciętnego petenta honorami. Ciasto, herbata, czasem obiad, a nawet nocleg. Rozmowy, później spacer po urzędzie. Z każdym urzędnikiem musi zamienić słówko. Na pamiątkę dostał od naszych władz kolorowe albumy i reklamowe kubeczki. Zwrócono mu również za podróż. – Dostał ode mnie 20 zł, oczywiście z prywatnych pieniędzy – zdradza starosta. A. Żyrolis także dał „na bilet”. Tomek Wędrowniczek zapowiedział, że odwiedzi nasz powiat za rok.