Miasto zapłaci miliony?

Siedzibę i majątek spółki wodno-ściekowej "Bóbr" przejmie od 1 lipca spółka Żagańskie Wodociągi i Kanalizacje. Jedna przestanie istnieć, by druga mogła - dokapitalizowana - realizować największą inwestycję w mieście

PKP żąda od miasta ponad 5 mln zł, w przypadku likwidacji spółki wodno - ściekowej "Bóbr". Burmistrz nie zamierza spełniać jej roszczeń.


W czerwcu spółka "Bóbr", zajmująca się m.in. eksploatacją miejskiej oczyszczalni ścieków, zostanie zlikwidowana. Jej majątku, wartego ok. 30 mln zł, miasto użyczy innej spółce - Żagańskim Wodociągom i Kanalizacji. To warunek otrzymania unijnej dotacji na budowę kanalizacji dwóch żagańskich dzielnic (38,5 mln zł). ŻWiK muszą też zostać dokapitalizowane, aby móc starać się o wielomilionowy kredyt.

Likwidacja przebiega w bólach, bo jeden z członków spółki - PKP Nieruchomości oddział w Poznaniu - żąda ok. 5,1 mln zł z tytułu procentowego wkładu w "Bobrze" (17 procent od całego majątku). Tymczasem miasto chce wypłacić PKP tylko 470 tys. zł. To kwota z tytułu składek wniesionych w budowę oczyszczalni ścieków i kolektora.

 - Żądań PKP na pewno nie spełnimy - zastrzega burmistrz Sławomir Kowal. - Żagania nie stać na utrzymanie dwóch podobnych spółek, dlatego jedną z nich likwidujemy. Mamy swoją wykładnię prawną  i twierdzimy, że poza kwotą 470 tys. zł, spółce z Poznania nic więcej się nie należy. "Bóbr" to spółka prawa wodnego i nie działa na zasadach kodeksu handlowego, gdzie wspólnicy otrzymują udziały w majątku. "Bóbr" to spółka administracyjna, która nie posiada udziałowców, a członków. A na zwrot wniesionych składek mamy zabezpieczone kwoty .

 

Dojdzie jeszcze odszkodowanie

PKP ma inne zdanie na ten temat. - Nie sprzeciwiamy się likwidacji spółki "Bóbr". Uważamy jednak, że majątek likwidowanej spółki powinien zostać podzielony pomiędzy wszystkich właścicieli w sposób zgodny z ich procentowym udziałem - twierdzi Piotr Kryszak, rzecznik poznańskiego oddziału PKP Nieruchomości. - My też mamy swoją wykładnię prawną.

Kryszak nie wyklucza skierowania sprawy na drogę sądową w przypadku nieuregulowania problemu w drodze uzgodnień między udziałowcami. A wtedy miasto, oprócz ponad 5 mln zł, będzie musiało zapłacić również odszkodowanie. To jeszcze nic. Jeśli sąd unieważni uchwałę zgromadzenia członków spółki "Bóbr" o likwidacji i nakaże zwrot majątku ŻWiK, przepadnie również unijne dofinansowanie na budowę kanalizacji.

Jan Ciesielski, prawnik z Żagania, twierdzi, że sprawa nie jest prosta i powinien rozstrzygnąć ją sąd. - Wartość majątku tej spółki zapewne wzrosła od czasu wniesienia składek, dlatego jeden z jej członków ma podstawy, aby żądać większych pieniędzy - mówi. - To logiczne, wkładam pieniądze, aby potem dostać więcej. W tej sytuacji spółka może czuć się pokrzywdzona. 

 

Krystyna Zalepa, była księgowa i jeden z założycieli spółki "Bóbr", twierdzi, że spółka PKP ma rację, żądając 17 procent wartości majątku. - PKP znacznie wcześniej niż miasto wniosło wkład pod budowę oczyszczalni i kolektora. Jakim prawem miasto chce przejąć majątek wartości 30 mln zł, skoro jego wkład wyniósł 11,6 mln zł? Czy jest podział na lepszych i gorszych członków? 470 tys. zł dla PKP w tej sytuacji to jałmużna, bo przecież od czasu powstania spółki nastąpiła waloryzacja cen i usług.