Bartek Kubicki ma dopiero 13 lat, ale nie potrafi przejść obojętnie obok ludzkiej głupoty i bezmyślności. Zastanawia się, jak dorośli mogli doprowadzić do dewastacji akwenu wodnego przy ul. Ludowej w Żarach.
Bartek aktywnie działa w Lidze Ochrony Przyrody. Obserwowanie przyrody to jego pasja.
- Jeszcze niedawno przy Ludowej było mnóstwo żab, raków i ryb. Teraz tylko kaczki od czasu do czasu można zobaczyć - opowiada z żalem. - Wszystko zarosło, trawy nikt nie kosi, krzaków nie karczuje.
Czasem przychodzą tam matki z dziećmi, ale jak przejść, skoro trawa sięga do pasa? Pod osłoną chaszczy zbierają się amatorzy procentowych trunków.
Bożena Żebrowska mieszka w pobliżu i pamięta, gdy akwen był zadbany. - W słoneczne dni można było się tu kąpać, a wieczorem posiedzieć na ławeczkach wokół stawu - wspomina.
Pani Bożena uważa, że gdyby od czasu do czasu pojawił się tam patrol Straży Miejskiej, odstraszyłby chuliganów i piwoszy.
Nie ma pieniędzy
Alicja Ciechanowicz-Walasek, rzeczniczka prasowa żarskiego Urzędu Miasta, poinformowała nas, że w budżecie miasta nie ma pieniędzy na uprzątnięcie terenu. Dodała jednak, że uczuli komendanta SM i poprosi o częstsze patrole przy Ludowej. To jedyna dobra wiadomość, na jaką może liczyć 13-letni pasjonat przyrody, który poinformował nas o problemie ze stawem.