W korytarzu wszystkie krzesła są zajęte, a każde wejście nowego petenta do pokoju, gdzie odbywa się rejestracja bezrobotnych, powoduje skwapliwe przesuwanie się o jedno miejsce innych oczekujących, by zachować porządek kolejki.
Jest też sporo osób stojących, lecz ci reagują mniej skrupulatnie, bo tak naprawdę nie wiedzą, czy dziś zostaną przyjęci. Złudzeń nie pozostawiają im oczekujący, znajdujący się najbliżej wejścia do biurka obleganych urzędników, głośno narzekając, że przed urzędem byli przed piątą, szóstą, by na pewno załatwić swoje sprawy. - W godzinę przyjmowane są maksymalnie cztery osoby, a oczekuje nas tutaj co najmniej dziesięciokrotnie więcej. Bezrobotni, którzy są tu po raz drugi, wiedzieli, że trzeba przyjść znacznie wcześniej, by w ogóle zdołać się zarejestrować - denerwuje się Arkadiusz Zienkiewicz.
Za czym kolejka ta stoi...
Rzeczywiście, sporo osób wśród oczekujących mówi, że są tutaj powtórnie. Z pokoju, gdzie odbywa się rejestracja, wyszła kolejna osoba, więc poruszenie, zamiana krzeseł i powrót do nerwowego oczekiwania. Szczęśliwa interesantka z wyrazem ulgi na twarzy potwierdziła, że przed urzędem czekała od godz. 5 rano. Swoją sprawę załatwiła ostatecznie tuż przed 10. Na odchodnym życzyła wszystkim oczekującym wytrwałości...
- Jestem tu kolejny raz, choć wcześniej byłam już przyjęta, ale dopiero od urzędnika dowiedziałam się, że brak jednego zaświadczenia uniemożliwia rejestrację. Pytałam o możliwość dostarczenia tego później, chciałam być przynajmniej zarejestrowana, ale urzędniczka była nieustępliwa. Nie mam prawa do zasiłku, a dojazd z Łęknicy do Żar kosztuje - denerwuje się Wioletta Gogosz.
- Ja dla odmiany przyniosłem pięć ostatnich świadectw pracy, bo taką otrzymałam wcześniej informację. Okazało się jednak, że muszą być wszystkie. Jestem tu ponownie i zastanawiam się, dlaczego tak się nas traktuje - dodaje Ludwik Ficek.
Zaświadczenie rzecz święta
Naszą rozmowę przerwało wyjście z gabinetu kolejnej kobiety. Zagadnięta machnęła bezradnie ręką. - Stałam tu od godz. 6, by się dowiedzieć, że mnie nie zarejestrują, gdyż nie mam ostatniego świadectwa pracy. A ja pracowałam do 31 grudnia, mój pracodawca ma jeszcze czas, żeby mi je wydać. Chciałam się jak najszybciej zarejestrować, by nie tracić czasu i pieniędzy. Mam też orzeczony stopień niepełnosprawności, ale dla urzędnika legitymacja nie jest dostatecznie wiarygodnym dokumentem, muszę więc jeszcze pójść po specjalne zaświadczenie - załamuje ręce Adrianna Drejer.
Urząd swoje wie
- Okres zimowy od wielu lat charakteryzuje się wzmożonymi rejestracjami osób zatrudnionych sezonowo w budownictwie, leśnictwie, rolnictwie. W tym roku napływ nowych bezrobotnych nasilił się także z powodu zakończenia okresu subwencjonowania miejsc pracy ze środków Funduszu Pracy. Na rok 2011 przewiduje się 3-krotnie niższe nakłady na programy rynku pracy. W grudniu 2010 roku w powiecie żarskim przybyło 369 osób bezrobotnych i wzmożone rejestracje trwają nadal. A przez pierwsze dwa dni nowego roku zarejestrowano w Żarach 56 osób bezrobotnych - wylicza Anna Jeleń, kierownik działu ewidencji i świadczeń. Dodaje też, że spis wymaganych dokumentów umieszczony jest na tablicy informacyjnej, na drzwiach wejściowych w dziale ewidencji i świadczeń, a każda osoba bezrobotna otrzymuje go wraz z kartą rejestracyjną. Rejestracją zajmują się wszyscy pracownicy działu, 4 osoby. - Staramy się możliwie jak najlepiej usprawnić obsługę petentów, więc urzędnicy innych działów, po wykonaniu swoich obowiązków, od ok. godz.12. wspomagają rejestrację bezrobotnych. We wtorek, 4 stycznia, cała kolejka została rozładowana. Wszyscy, którzy przyszli tego dnia, nawet o 13.30, zostali zarejestrowani. Nie możemy jednak przechodzić do porządku dziennego nad tym, że ktoś nie przyniósł kompletu dokumentów - przekonuje A. Jeleń.
Na pytanie, czy jest potrzeba uruchomienia dodatkowego punktu informacyjnego, słyszymy, że jest tablica ogłoszeń.