Deszczowy korowód

Żary świętowały 750-lecie otrzymania praw miejskich. W jednym z najstarszych miast regionu przeszła największa parada w historii województwa.


 

Niedziela, 30 czerwca. Mżawka nie zapowiada pogodnego dnia. Dopinamy ostatnie szczegóły. Jesteśmy 42 w kolejce. Mamy jeszcze godzinę. Wizytówką naszej platformy są kandydatki na Miss Gazety Regionalnej. Dziewczyny są trochę podenerwowane. Przejazd ma trwać dwie godziny, a w deszczu makijaż tyle nie wytrzyma. - Dojadą parasole! - krzyczy z daleka kolega. Na platformie robi się spokojniej.

Przy alei Jana Pawła II stawiamy się punktualnie w południe. Przed nami długi kordon strażaków i ratowników. Z tyłu policja. Przebrani w średniowieczne mundury wartownicy dopalają papierosy wraz z komandosami policyjnych oddziałów specjalnych. Ci drudzy wyglądają jak wojownicy Ninja. Chętnie pozują do zdjęć, otaczając nasze miss, które oczekując na start korowodu, przysiadły na ... miskach. Już pół godziny poślizgu. Całe szczęście dziewczyny poczuły klimat i ożywiły naszą część pochodu.

 

W końcu ruszamy

Rozlega się dźwięk fanfar i klaksonów. Przed nami gra orkiestra. Robi się ciekawie. Tylko widzów jakoś mało. W korowodzie prezentuje się prawie 80 grup. Nasz kierowca pogłaśnia techniawkę. Czujemy się jak na berlińskiej paradzie miłości. Trochę głośniej dudni z pojazdu Flinstonsów. Ci swoim wyglądem przypominają, że choć świętujemy 750-lecie otrzymania praw miejskich, w Żarach kamienie łupano dużo wcześniej.

Dojeżdżamy do ronda. Pojawiają się pierwsi gapie. Robią zdjęcia. Znowu daje o sobie znać pogoda. Tym razem jest to nam na rękę. Nasze dziewczyny wstają, rozkładają parasole i tańczą jak w deszczowej piosence. Nawiązują kontakt z coraz liczniejszą publiką. - Kto chce świeżą gazetkę? - głośno pyta Agnieszka. Las rąk. Dziewczyny, nie wahając się, zeskakują z wozu i rozdają chętnym aktualny numer "GR".

Jesteśmy coraz bliżej Rynku. Na chodnikach w końcu tłumy. Przyroda lituje się nad nami i przesyła pierwsze promienie słońca. Niestety, nie na długo. Mijamy przyratuszowe kamienice. Z okien pozdrawiają nas mieszkańcy. Większość z nich pstryka zdjęcia. Przed nami Ratusz. Korowód zwalnia do ślimaczego tempa. Ostatnia prosta. Rynek przygotowany na imprezę. Mijamy władze miasta i zgromadzonych na specjalnej trybunie gości.

 

Regionalna w kapsule czasu

Platformy rozjeżdżają się, a pasażerowie zapełniają rynek. Ogródek piwny zapełniony do ostatniego miejsca. Nasze miss szykują się do prezentacji na scenie. Mamy dwie godziny przerwy. Ten czas zagospodarował nam burmistrz. Przed frontem Ratusza oglądamy scenkę nadania Żarom praw miejskich. Porządku pilnują rycerze. Chwilę później historyczna chwila. W niedawno zamontowanej wieży ratuszowej burmistrz Roman Pogorzelec umieszcza miedzianą Kapsułę Czasu. W niej dzisiejsze fotki Żar, informacje o mieście, płyta CD i lokalne gazety, w tym 475 nr "Gazety Regionalnej". - Otworzy ją ten, kto będzie remontował Ratusz. Mam nadzieje, że będzie to jak najpóźniej - powiedział burmistrz i zaprosił wszystkich na ważący 750 kilogramów tort.

 

Rozgrzana scena

Dochodzi do nas dźwięk podłączanych mikrofonów. Czas na punkt kulminacyjny. Nasze miss poprawiają makijaż. Na scenie pojawia się kabaret Made In China, prowadzący imprezę. Dziewczyny są zadowolone - Jak będzie wpadka, to wyjdzie, że reżyserowana - mówią. Najważniejsze, by nie potknąć się przy wejściu. Prezentacja wychodzi po naszej myśli. Niektórzy widzowie są naszym pomysłem wyraźnie zaskoczeni. - Dziewczyny, będziemy głosować - krzyczała grupka młodych chłopaków z tłumu. Miss wypadły lepiej niż profesjonalistki. Odpuściły wyuczone regułki i pokazały, jakie są naprawdę. Miłe, spontaniczne i bardzo ambitne. Nasz konkurs jest nadal otwarty. Można się zgłaszać jeszcze do połowy czerwca, wtedy wybierzemy 10 finalistek.