Ani myślą zwracać pieniądze

Zbigniew prowadzi w Żarach auto-handel. W trzy lata sprowadził i zarejestrował 40 samochodów. Za każdym razem za wydanie karty pojazdu wydział komunikacji żarskiego starostwa żądał od niego 500 zł. Gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że opłata była zawyżona i obniżył ją do 75 zł, liczył na szybki zwrot nadpłaconej różnicy. Ale nic z tego. Starostwo nie ma zamiaru oddawać ludziom nadpłat, a w takiej sytuacji jedynym wyjściem jest skierowanie sprawy do sądu. - Dla mnie to 17 tys. zł. Uważam, że zwrot powinien być uregulowany prostszymi procedurami. Państwo mnie okradło, przyznało się do błędu, a teraz każą mi dochodzić moich praw w sądzie i jeszcze za to płacić. To skandal! - oburza się.

W podobnej sytuacji jest jego kolega po fachu. Danielowi żarskie starostwo powinno zwrócić ponad 21 tys. zł. Obaj zamierzają pójść do sądu.

Inni oddają

Niektóre starostwa w kraju zwracają niesłusznie pobrane kwoty. W Rudzie Śląskiej prezydent wyodrębnił w budżecie środki i do tej pory wypłacił już pieniądze 550 interesantom.

Żarskie starostwo zasłania się kruczkami prawnymi i ani myśli zwracać pieniądze. Przekonał się o tym Mariusz Majorczyk z Lubska. Gdy w marcu tego roku zwrócił się do starosty o zwrot nadpłaconej kwoty, odpisano mu, że wydziały komunikacji pobierały opłaty zgodnie z prawem, a przepisy zmieniono dopiero po maju 2006 r. Urzędnicy odmówili panu Mariuszowi, argumentując, że prawo nie działa wstecz. Zasugerowali mu zaskarżenie ich decyzji w sądzie administracyjnym lub na drodze cywilnej.

W Żaganiu usłyszymy identyczną odpowiedź. - Dopóki nie pojawi się jakieś konkretne rozporządzenie, nakazujące nam wypłacać pieniądze, sytuacja się nie zmieni - zastrzega Jerzy Rodak, naczelnik wydziału komunikacji żagańskiego starostwa. - Na razie ludziom pozostaje dochodzenie praw przed sądami.

W martwym punkcie

Niewielkie nadzieje na rozwiązanie problemu daje inicjatywa posłów Platformy Obywatelskiej, którzy zwrócili się do Ministerstwa Infrastruktury o wyodrębnienie z budżetu państwa specjalnego funduszu dla starostw, żeby te zaczęły zwracać nadpłaty. - Rozmowy trwają. Resort infrastruktury, sugerując, że pobierana kwota była podatkiem akcyzowym, wystąpił w tej sprawie do ministra finansów. Ale ten nie ma pieniędzy na rekompensaty, do których trzeba by doliczyć odsetki i koszty sądowe. I tak sprawa utknęła w martwym punkcie - kwituje Bożenna Bukiewicz, posłanka PO.

 Żarskie i żagańskie starostwa liczą, że uda się im zniechęcić tych, od których kiedyś wydziały komunikacji pobrały zawyżone opłaty. Nietrudno się domyślić, że w odwrotnej sytuacji urzędnicy wyegzekwowaliby od mieszkańców każdą złotówkę.

Przepisy, na podstawie których wydziały komunikacji w latach 2003-2006 pobierały 500 zł za wydanie karty pojazdu, zostały zaskarżone przez Rzecznika Spraw Obywatelskich i uchylone przez Trybunał Konstytucyjny, który obniżył opłatę do 75 zł. Sąd Najwyższy dał obywatelom furtkę i zasugerował występowanie do sądów o zwrot niesłusznie pobieranej opłaty.

Od sierpnia 2003 r. do maja 2006 r, w żarskim wydziale komunikacji wydano ponad 13,5 tys. kart pojazdów. Dochody starostwa wzrosły z tego tytułu o 3 mln 600 tys. zł, a w Żaganiu kwota sięgnęła 2 mln 677 tys. zł.