1410

Wojciech Przybylski, rycerz (z lewej) i Łukasz Zaborny, jego drużynnik kują zbroję.

Kilku żarskich rycerzy, oferując miecze i pięści Jagielle, spotka się z odmową. W największej bitwie średniowiecza, Chorągiew Śląska staje po stronie Zakonu Krzyżackiego.


Ich tragiczny los rozstrzygnie Chorągiew Mazowiecka. Tak było 600 lat temu. W największej rekonstrukcji tego zdarzenia weźmie udział Wojciech Przybylski z Żar, rycerz ciężkozbrojnej piechoty. - Przygotowania potrwają do ostatnich chwil - zapewnia, nie odrywając się od nitowania zbroi. - Tak naprawdę szykujemy się od roku - dodaje. Ważne, by każdy element uzbrojenia był dopasowany idealnie. Cały osprzęt może ważyć nawet 50 kg. Inscenizacja potrwa ok. 45 min. Można sobie tylko wyobrazić, jak trudno wytrzymać w czymś takim w szczerym polu pod palącym słońcem.

Pan Wojciech już od 10 lat, co jakiś czas, przenosi się na pola ważniejszych bitew. Na co dzień produkuje zbroje i uzbrojenie. Zajmuje się również skórnictwem. Dowodzi drużyną wojów serbo-łużyckich "Biełoboch". Głównie zajmują się rekonstrukcją udokumentowanych wydarzeń z IX-XII w. To bardzo czasochłonne hobby. Kompletną zbroję wykonuje się od kilku do kilkunastu miesięcy. Używa stali wysokowęglowej i sprężynowej. Zbroja wykonana z tej drugiej, droższej, może kosztować nawet 20 tys. zł. Korzysta też z wysokogatunkowej skóry wykonanej za pomocą techniki garbowania roślinnego, czyli tak jak się to robiło w średniowieczu.

Rekonstrukcje nie zawsze są aktorską zabawą. Bywa, że organizator bitwy nie wymaga odzwierciedlenia autentycznego wyniku. Wtedy przygotowanie jest niezwykle ważne. Walczy się na poważnie. Rycerz trafiony tępym mieczem od łokcia w dół i od kolana w górę musi udawać martwego. Wygrywają lepsi danego dnia. Tak nie będzie pod Grunwaldem. Tam historia musi się powtórzyć. - Trzy lata temu Chorągiew Mazowiecka była trzykrotnie mniejsza od naszej - wspomina z uśmiechem W. Przybylski - Nie mieli szans, ale trzeba było się podłożyć.

Podczas takich zabaw można nabawić się kontuzji. Zdarzają się złamania czy wstrząs mózgu, ale najgroźniejsze jest przegrzanie.

W Polsce jest około 20 rzemieślników, którzy zajmują się tym, co pan Wojciech, który "skromnie" przyznaje, że należy do najlepszych. Jego rekonstrukcje uzbrojenia powstają na podstawie fotografii grobów rycerskich lub wykopalisk archeologicznych. Swoje wyroby sprzedaje nawet do Niemiec.

- Nie mam już na nic innego czasu. Poświęciłem temu całe życie - przyznaje.