Żagańskie straszydło

Minęły czasy, gdy żagańska kolej szczycić się dworcem. Dziś zmienił się on w ruinę, która szpeci miasto

Minęły czasy, gdy żagańska kolej mogła szczycić się dworcem.


- Jeszcze 15 lat temu wyglądał dobrze - mówi Stanisław Mikołajczyk, który 35 lat pracował na kolei. - Około roku 1996 kolej zaczęła podupadać, a coraz gorzej działo się po 2000 r., gdy zabrakło "gospodarza" stacji.

 

Brak zainteresowania budynkiem doprowadził do tego, że zaczął niszczeć.

 

- Teraz, żeby wyjść na hol, trzeba uzbroić się w kask, bo tynk leci ludziom na głowy - stwierdza Edmund Lechowicz. - A w deszczowe dni bez parasola ani rusz, takie dziury w dachu. A w dodatku śmierdzi grzybem.

 

Bazgroły na ścianach budzą niesmak. Mieszkańcy Żagania pytają, czy jest szansa na przywrócenie dawnej świetności dworca. Poznańska spółka, która nim zarządza, zapowiada, że na remont w najbliższym czasie nie ma co liczyć. - Nie ma funduszy - informuje Piotr Kryszak, rzecznik prasowy PKP S.A. w Poznaniu. - W tym roku zostaną odnowione tylko trzy dworce, w tym poznański - dodaje.