Święta u Cuprychów

Cuprychowie wspólnie ubierają choinkę.

U Cuprychów w Boże Narodzenie sztuczna jest tylko choinka. - Wędliny mamy własnej roboty, podobnie jak smaczne bułeczki z makiem prosto z pieca chlebowego. A pierogi z kapustą i grzybami, dzieło małżonki, normalnie palce lizać! - zachwala Leon Cuprych, przewodniczący Rady Powiatu żagańskiego.


Cuprychowie od 25 lat mieszkają w podżagańskim Chotkowie. Ich dom słynie z tradycji i staropolskich obyczajów. Tym bardziej w święta Bożego Narodzenia.

Pan Leon nie narzeka w domu na brak rąk do pracy. W kuchni rządzi jego żona, Stanisława, której pomaga siedmioro dzieci. Najstarsi - Paweł (28 l.) i Grzegorz (25 l.) sprzątają podwórko, a Mateusz (18 l.) ozdabia dom iluminacjami.

Paweł, z wykształcenia technik elektronik, niedawno miał wypadek w pracy i stara się o rentę. Grzegorz pracuje w firmie z branży drzewnej. Mateusz jest uczniem technikum mechatronicznego.

Dziewczyny - Marta (22 l.), Ewelina (20 l.) i Dorota (16 l.) pomagają mamie w kuchni, robią zakupy, nakrywają do stołu. Marta studiuje zarządzanie, Ewelina kończy studium farmaceutyczne, a Dorota jest uczennicą Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych.

 - Pracy jest dużo, bo na wigilijny stół trzeba podać smacznie i dużo. Ale od czego ma się dzieci? - śmieje się pani Stanisława.

Poza domem jest tylko Tomasz (26 l.), który jako pierwszy usamodzielnił się i wyprowadził do Żagania. W tym roku, w lutym sprawił swoim rodzicom prezent. Urodził mu się synek Michał.

Smaczna i dobrze doprawiona

Świąteczna kuchnia bogata jest w kapustę, ryby i grzyby. - U nas wigilia jest tradycyjna i staropolska. Smaczna i dobrze doprawiona. Mama pochodzi z górali czadeckich i ich akcent smakowy czuć w naszych potrawach. Hitem są pierogi z kapustą i grzybami suszonymi. Grzybki podsmażamy na cebulce i doprawiamy solą i pieprzem. Wszystkie dzieci i mąż zajadają się nimi, że aż im się uszy trzęsą - zapewnia pani Stanisława.

Na wigilijnym stole u Cuprychów nie może zabraknąć kutii, zupy grochowej, gołąbków bez tłuszczu, barszczyku czerwonego z uszkami, karpia, zupy rybnej, śledzi w zalewie octowej, śledzi w oleju oraz kompotu z suszonych owoców. Ze słodkości jest sernik z brzoskwiniami, makowiec i "kubusiowe ciasto". No i przepyszne bułeczki z makiem, które mama pani Stanisławy piecze według starej receptury górali czadeckich.
 - Do bułeczek nie wystarczą ciasto, drożdże, mak i rodzynki. Potrzebny jest piec chlebowy, dzięki któremu ładnie się wypiekają i wspaniale smakują - zdradza S. Cuprych.

Szaleją w wodzie, zanim ulegną

Karpiem pan Leon kupuje dzień przed Wigilią, aby popływał sobie w wannie. - Trochę poszalejemy w wodzie, zanim mi ulegnie - żartuje. Smażeniem ryb zajmują się dzieci.

Gdy już wszystkie potrawy są gotowe, pod obrus kładzione jest sianko i drobne pieniądze.  - Zaczynamy kolację, gdy się ściemni i wyjrzy pierwsza gwiazdka. Dzielimy się opłatkiem, a potem kolędujemy. Chociaż z tym ostatnim to coraz trudniej, bo dzieci coraz starsze - uśmiecha się pan Leon.

- Ale gdy już śpiewamy, to tata wyciąga akordeon i ładnie nam gra - dodaje Paweł.

U Cuprychów nieodzownym elementem świąt jest pasterka. - To dla nas takie podsumowanie wigilijnej wieczerzy - zaznaczają zgodnie.

W tym roku święta w ich domu będą wyjątkowe. - I to nie dlatego, że zostałem niedawno przewodniczącym Rady Powiatu. Doczekałem się pierwszego wnuka, Michasia - cieszy się L. Cuprych.